Kilka dni temu miałem przyjemność,razem z moim przyjacielem Tomkiem gościć w siedzibie ADA POLAND.  Już sama myśl o możliwości „dotknięcia” i obejrzenia wszystkiego od „kuchni” wzbudzała we mnie przyjemne dreszcze, ale nigdy nie pomyślał bym, że będę mógł poćwiczyć układanie drewna pod okiem najbardziej utytułowanego polskiego aquascapera ;)   Z racji moich wielkich planów co do nowej aranżacji i ogromnej chęci poznania sztuki układania kamieni , Adam zgodził się również opowiedzieć, jak i pokazać na czym tak naprawdę polega iwagumi.  Niesamowitym przeżyciem był dla nas widok gigantycznego kopca mantenów , oraz nie mniejszej góry drewna.  Oczywiście zanim przystąpiłem do pracy mogłem udać się na owe „szczyty” mantenów i drewna i dowoli przebierać w materiale.  Nie ukrywam,że każdy aquascaper marzy o możliwości wybierania dekoracji z niezliczonej ilości materiału.  W międzyczasie , gdy ja pracowałem przy „hardskejpie” ;) Tomasz przeprowadzał z naszym gospodarzem wywiad , który mam nadzieje wkrótce będziecie mogli przeczytać na moim blogu.  Gdy tylko ukończyłem (moim zdaniem) hardscape  , Adam dokonał poprawek i zwrócił mi uwagę na co szczególnie uważać przy układaniu drewnianych kompozycji.  Ogólnie z mojej pracy byłem bardzo zadowolony , a i pochwały od widowni miło połechtały moje akwarystyczne ego :)   Po uprzątnięciu miejsca przyszedł czas , aby nasz gospodarz zdradził nam tajniki jak komponować iwagumi , aby przestrzeń w zbiorniku harmonizowała z otaczającym nas światem.  Adam wytłumaczył nam od czego należy zacząć kompozycje iwagumi oraz jak ustawiać kamienie suportujące  , aby cała kompozycja miała ręce i nogi.  Przyznam, że iwagumi to nie tylko praca umysłowa , ale również wyczerpujące wyzwanie fizyczne (kamienie ważące grubo ponad 30 kg).  Mimo wszystko wysiłek jest warty finału.  Adam postanowił pokazać nam tzw hard iwagumi ( a na main stone wybrał podobnie jak na seminarium w Niigacie dwa kamienie-wife i husband,gdzie skała (wife) , prezentuje spokój i łagodność,a skała (husband) siłę i agresję oraz lekką dominację).  Po ułożeniu main stone,przyszedł czas na skompletowanie tzw: „smaczków”.  Nie ukrywam,że ten etap trwał najdłużej – aczkolwiek efekt końcowy przeszedł najśmielsze wyobrażenia.  Gdy praca została ukończona , zrobiliśy przerwę na obiad  (Oczywiście kuchnia daleko-wschodnia ;) )  Po obiedzie nadszedł czas na zwiedzanie siedziby ADA POLSKA.  Wszystko możecie zobaczyć na zdjęciach. Siedziba prezentuje zarówno produkty NA GOODS jak i również DO!AQUA.  Nie muszę dodawać,że również każdy zbiornik „postawiony” jest na w/w komponentach.  Niestety czas upływa szybko i nasza wizyta dobiegła końca.  Dzień ten był dla nas wyjątkowy , a warsztaty wzbogaciły naszą wiedzę.  Dzięki tej wizycie na pewne kwestie techniczne patrzę zupełnie inaczej i wiem ile jeszcze mi brakuje,aby tworzyć kompozycje na poziomie naszego utalentowanego kolegi!  Najbliższa okazja do poćwiczenia już wkrótce , gdyż dni obecnej aranżacji w mojej 360 litrowej  kałuży dobiegają końca :)